Angela Merkel od FDJ do CDU

W październiku 1989 roku, a więc dopiero miesiąc po pierwszych ulicznych protestach w Lipsku, Angela Merkel zaczęła udzielać się w powstającym pod czujnym okiem KGB Przełomie Demokratycznym (DA). Partii opowiadający się za „budową socjalistycznego porządku społecznego na bazie demokratycznej” . Ożywienie za naszą zachodnią granicą zbiegło się z obchodami 40-to lecia Niemieckiej Republiki Demokratycznej. W Pałacu Republiki odbywała się 7 października wielka gala, a w wielu miastach miały miejsce wielotysięczne demonstracje. Ich uczestnicy żądali wolności i otwarcia granic. Echa tych wydarzeń przeniosły się też do berlińskiej Akademii Nauk, gdzie od lat pracowała Angela Merkel. Na odbytym walnym zgromadzenie instytutu w sali im. Bunsena, ku zaskoczeniu wielu koleżanek i kolegów przyszłej kanclerz ta „nieśmiała fizyczka” opowiedziała się jednoznacznie za niezbędnymi reformami. Dalszy rozwój wydarzeń w ojczyźnie Merkel śledziała za pośrednictwem zachodnioniemieckiej telewizji, ponieważ przebywała służbowo w Karlsruhe. Gdy 9 listopada otwarto przejścia graniczne w Berlinie, trafiał podobnie jak setki tysięcy jej rodaków niesionych entuzjazmem, na drugą, lepszą stronę muru. Była już wtedy związana z Przełomem Demokratycznym. Jeden z członków kierownictwa tej tworzącej się partii Ehrhardt Neubert miał powiedzieć po latach, że pierwszy lokal Przełomu mieścił się w konspiracyjnym mieszkaniu służb specjalnych NRD. Załatwić miał go szybko awansujący w DA Wolfgang Schnur, prywatnie dobry znajomy Horsta Kasnera, ojca Angeli. Do dziś nie znana jest też odpowiedź na pytanie skąd ta opozycyjna partia miała niemałe pieniądze na starcie.

Przyśpieszone, a dla wielu nieoczekiwane, zmiany zachodziły nie tylko w partii komunistycznej, gdzie do głosu doszli prowadzeni na smyczy przez KGB „reformatorzy”, ale także w partiach satelickich. W tym, co najważniejsze z punktu widzenia dalszej kariery Angeli Merkel, w CDU. W miejsce wieloletniego przewodniczącego NRD-owskiej chadecji, w pełni lojalnego wobec Honeckera i towarzyszy Geralda Gottinga, wybrano adwokata i wiceprezesa synodu „właściwego” kościoła ewangelickiego – Lothara de Maiziera. Był on synem prominentnego działacza  Ost-CDU, a jak się wkrótce okazało wieloletnim agentem o pseudonimie „Czerny”, co gwarantować miało realizację scenariusza „trzeciej drogi” pod nadzorem człowieka od zadań specjalnych z Moskwy – Marcusa Wolfa. Sytuacja skomplikowała się po 10-cio punktowym planie Helmuta Kohla na rzecz przywrócenia państwowej jedności Niemiec. Błyskawicznie dyskusja „co dalej” przetoczyła się w każdym domu leżącym między Rugią a Rudawami. Nie ominęła też socjalistów-reformatorów z Demokratycznego Przełomu. W połowie listopada 1989 roku odbył się w Lipsku zjazd formacji Angeli Merkel. W deklaracjach mnie było już socjalizmu, zastępowanego gospodarką rynkową z mocnym akcentem ekologicznym. Ale ku uciesze towarzyszy radzieckich, a przede wszystkim wysłanej do nadzorowania rewolucji nad Sprewą grupy „Promień” – wizja wspólnoty traktatowej obu państw niemieckich, sfederowanych i co najważniejsze – neutralnych. Kontrolującej demokratyzację Moskwie chodziło o to, by zyskać na czasie w nadziei na stłumienie presji ulicy żądającej znacznie więcej, bo wchłonięcia NRD przez bogate landy zachodnie. Nie przypadkowo późniejszy protektor Angeli Merkel, wspomniany już de Maiziere deklarował na początku grudnia, że „niemiecka jedność nie jest w ogóle stawiana na porządku dziennym”. Z tego okresu pochodzi, przytoczona przez żonę przyjaciela domu Kasnerów Christofera Fraya, znamienna wypowiedź coraz bardziej aktywizującej się w Przełomie Demokratycznym Angeli, że „jeśli będziemy reformować NRD, to nie na wzór Republiki Federalnej”.

Nie oznacza to, że Merkel uczestniczyła w ostrym sporze o przyszłość macierzystej partii. Kolejny raz jej oportunizm i gra na przeczekanie wzięły górę. Dopiero kontrowersje wokół postulatu likwidacji Stasi oraz szturm na jej berlińską siedzibę sprawiły, że przyszła kanclerz bardziej jednoznacznie opowiedziała się przeciwko monopolowi partii komunistycznej i jej bezpieczniackiego, zbrojnego ramienia. W szarganym konfliktami o przyszłość Przełomie Demokratycznym Merkel pozostawała aktywna w biurze prasowym. Wkrótce została rzecznikiem partii przygotowującej się do pierwszych od powstania NRD, demokratycznych wyborów do Izby Ludowej. Chcąc nie chcąc musiała z dnia na dzień przystać i zaakceptować to, co głosiła rosnącą w siłę wewnątrz frakcja opowiadającą się za bliską współpracą jej partii nie tylko z chadecją i konserwatystami  ze wschodu, ale przede wszystkim CDU Helmuta Kohla. Tak oto była aktywistka FDJ, niemal cztery dekady zaangażowana podobniej jak jej ojciec-pastor na rzecz „demokratycznego socjalizmu”, przeobraziła się z lotem błyskawicy w odrzucającą spuściznę NRD-owską, gorącą zwolenniczkę jedności chadeckich Niemiec. Wielu jej kolegów nie pogodziło się z aliansem z kapitalistami z zachodu, opuściło Przełom Demokratyczny, co znacznie ułatwiło później awans Angeli Merkel. Ale po drodze było jeszcze upublicznienie informacji o agenturalnej przeszłości jej szefa z DA – Wolfganga Schnura. Dalsza kariera Merkel stanęła pod wielkim znakiem zapytani. Do tego Przełom Demokratyczny z przedwyborczymi sondażami na poziomie 7 proc. zgarnął w wyborach do Izby Ludowej mniej niż co setny głos. To była więcej niż klęska. Tyle tylko, że cała koalicja z twarzą Helmuta Kohla na obszarze byłej NRD wyraźnie zdystansowała konkurencję.

Pomocna dłoń dla Angeli przyszła od zaprzyjaźnionej przez lata z Kasnerami rodziny de Maiziere. A konkretnie od szefa zwycięskiej CDU Lothara de Maiziera. W przejściowym rządzie kierowanym przez komunistę Hansa Modrowa, jednego z najwyżej ulokowanych agentów KGB, wschodnioniemiecki „chadek” pełnił funkcję przedstawiciela ds. kościelnych. Wkrótce de Maiziere sam stanął na czele ostatniej Rady Ministrów NRD. Angela Merkel, w ramach partyjnych parytetów została w połowie kwietnia 1990 roku zastępcą rzecznika rządu. Jej umysł ścisły sprawił, że codzienny przegląd wydarzeń referowany premierowi wypadał w jej ustach znacznie lepiej, niż stojącego nad nią w hierarchii Mattiasa Gehlera. To sprawiło, że wktóce zostałą nieformakną doradczynią de Maziera. Zjednoczeniowy walec przetaczał się przez Niemcy. Od tego, co było obce Merkel jeszcze rok wcześniej, nie było odwrotu. Żeby przetrwać musiała ona, podobnie jak wielu jej współtowarzyszy, szybko przeorientować się na bońskie podziały sceny politycznej. Przełom Demokratyczny, przy dużym zaangażowaniu Merkel, opowiedział się w czerwcu 1990 roku za fuzją z CDU Kohla, po wcześniejszym połączeniu z Ost-CDU. Kadra kierownicza dawnego DA mogła liczyć na mandaty w nowym rozdaniu Bundestagu. Nie zrażona porażką do nowego federalnego zarządu CDU, dostała się w niedługim czasie w łaski kanclerza Kohla. W odstawkę odchodził de Maiziere i wielu jego partyjnych towarzyszy, z brudną bezpieczniacką przeszłością. Dla konieczności pokazania dużej, wszechniemieckiej CDU, potrzebne były twarze z byłej „chadecji” NRD, bez obawy o ich zasoby w Stasi. Merkel do tej nowej układanki bardzo pasowała.

Do wielkiej polityki weszła startując w grudniu 1990 roku w wyborach do Bundestagu z północnego okręgu Stralsund-Rugia-Grimmen. Zostawiła tym samym bezpowrotnie swoją NRD-owską przeszłość, zaangażowanie w socjalizm. Polscy komuniści potrzebowali doby, by przeistoczyć się w europejskich socjaldemokratów. Mniej skłonna do rewolucyjnych posunięć Angela Merkel, w ciągu nieco ponad roku stała się gorliwą konserwatywną chrześcijańską-demokratką. O swojej przeszłości w czasach Ulbrichta i Honeckera mówi do dziś mało i niechętnie. Gdyby nie książka „Pierwsze życie Angeli M.”, bestseller w Niemczech, przetłumaczona choć mało znana polskiej opinii publicznej, o obecnej kaclerz w czasach, kiedy była Pionierem, a potem aktywistką młodzieżową FDJ, przybudówki partii komunistycznej, wiedzielibyśmy jeszcze mniej.

„WG”, styczeń 2015

0 wpisy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Prosimy o wpisanie ich poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *