Potrzebny gest w kierunku Serbołużyczan

Znamy już plan pierwszych wizyt zagranicznych Prezydenta Andrzeja Dudy. Na początek Estonia, a potem Berlin i spotkanie twarzą w twarz z europejską nadkanclerz Angelą Merkel.   Nim prezydencka agenda ujrzała światło dzienne zaroiło się w przestrzeni publicznej od rodzimych zwolenników giedroyciowej utopii, zwanej polityką jagiellońską. Dwoili się i troili, by narzucić Belwederowi, że tournee głowy państwa powinno zacząć się od „sojuszniczych” władz w Kijowie i Wilnie . Ta agitka była dziełem polityków i publicystów określających się mianem uczniów szkoły Geremka. Nie brakuje ich w Platformie Obywatelskiej, co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że ta partia stała się piętnaście lat temu szalupą ratunkową dla dużej części działaczy konającej Unii Wolności. Ale ludzi myślących Geremkiem z dewizą jak przede wszystkim dogodzić Litwinom i Ukraińcom, a wykazywać co najwyżej minimalne zainteresowanie Polakami i sprawami polskimi na wschodzie, nie brakuje niestety także na centroprawicy. Takie podejście jest akceptowane przez zaczadzony mglistym interesem europejskim elektorat PO, ale budziło i budzi sprzeciw w większości propolsko nastawionych sympatyków centroprawicy. Dobrze, że pogiedroyciowym krzykaczom nie uległ Prezydent Andrzej Duda. To spore i pozytywne dla mnie zaskoczenie, biorąc pod uwagę poglądy głównego doradcy ds. zagranicznych Prezydenta ministra Krzysztofa Szczerskiego.

Zwyciężył interes polski, a nie ruchome piaski Międzymorza. Zaczynać objazd od Wilna? Od miejsca gdzie litewscy szowiniści, niezależnie od barw partyjnych, drwią sobie z nas od lat i mają gdzieś obowiązujące ten kraj zapisy ratyfikowanej Konwencji Ramowej Ochrony Mniejszości Narodowych. Przed władzami Wilna płaszczyli się już śliniąc się o dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski. W tym do wyjątkowo antypolskiej aktualnej Prezydent, o mocno męskim wyglądzie, Dalii Grybauskaite. I co? I nic. A może skierować pierwsze kroki do Kijowa jak suflowali nadwiślańscy giedroyciomani? Tam, gdzie rządząca ekipa uczyniła z banderowskich siepaczy, rzeźników setek tysięcy Polaków, bohaterów narodowych. Gdzie wyznacznikiem standardów w zakresie ochrony praw mniejszości narodowych jest deklarowane przez siły mające swoich przedstawicieli w kijowskiej Radzie  Najwyższej dożynanie „rusińskiej i węgierskiej watahy” na Zakarpaciu. Najpierw tam a potem do zwartych skupisk Polaków na ziemi lwowskiej, czy żytomierszczyźnie? To dobrze, że „przyjacielskie” władze Litwy i Ukrainy dostały z Belwederu czytelny sygnał.  Trzeba mieć nadzieję, że widoczna na wstępie twardość Prezydenta Dudy, czyli potwierdzenie propolskiej linii w polityce wschodniej, nie ulegnie rozmiękczeniu. Będą prawa dla Polaków na Litwie, takie jakie mają Litwini w Polsce? Możemy usiąść do poważnych rozmów o współpracy sąsiedzkiej. Podobnie jak z Ukrainą. Ale jak na razie neobanderowskim władzom nie może przejść przez gardło fakt uznania polskiego dziedzictwa na Pokuciu, czy Podolu. Warunkiem brzegowym, jasno postawionym ekipie czekoladowego oligarchy Prezydenta Poroszenki, powinien być zwrot kościoła św. Marii Magdaleny lwowskim Polakom oraz zaprzestanie depolonizacji cmentarza łyczakowskiego w tym mieście. Każdy kto był w tej wspaniałej nekropolii wie o czym piszę.

Na początek pelegrynacji prezydenckiej jest Estonia, a potem Berlin i spotkanie twarzą w twarz z europejską nadkanclerz Angelą Merkel.  Wyjazd Prezydenta Dudy do rzeczywiście przyjaznego nam Talina ma odbyć się 23 sierpnia, czyli w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow z 1939 r. To także ustanowiony przez Zgromadzenie Narodów Zjednoczonych dzień ofiar nazizmu i stalinizmu. Ważne jest zaakcentowanie wspólnoty interesów państw leżących między Niemcami a Rosją i realne, wolne od historycznych wzniosłości, współdziałanie. Inaczej zaś powinny być rozłożone akcenty w trakcie mającej nastąpić pod koniec sierpnia wizyty Prezydenta w Berlinie. Ostatnie osiem lat w relacjach polsko-niemieckich przestawiane było w opinii publicznej obu krajów, jako wzorowe. Gorącym uczuciom Donalda Tuska, a potem Ewy Kopacz z Angelą Merkel, nie było końca. To był rzeczywiście bardzo dobry okres dla … Berlina. Po polskiej stronie obowiązywało lightowe względem zachodniego sąsiada „wybierzmy przyszłość”. Swoje dołożył niezastąpiony w mowie Prezydent Lech Wałęsa proponując jedno polsko-niemieckie państwo. Cegiełkę w zakresie robienia łaski dołożył też szef MSZ Radosław Sikorski. Dlatego niewyjasnione sprawy z przeszłości, w tym kwestia zwrotu zabranego przez nazistów majątku przedwojennego Związku Polaków w Niemczech czy uregulowania statusu żyjącej dwumilionowej społeczności polskiej, nie mogły ujrzeć światła dziennego. Nerwowość niemieckich mediów po wyborze „trudniejszego” (do ogrania) Prezydenta Dudy zdaje się wskazywać, że Berlin spodziewa się próby zmiany dotychczasowego statusu lokaja przez Warszawę. I tak, jak w przypadku Wilna, czy Kijowa, potrzebna jest twardość głowy państwa. Pragmatyzm w działaniu bez zapominania, że reprezentuje prawie 40 milionowy naród między Odrą a Bugiem. I to jego interes, na zachód, wschód i południe od naszych obecnych granic, jest najważniejszy.

Kancelaria Prezydenta, w tym minister Krzysztof Szczerski mają jeszcze czas na dokonanie korekt w agendzie niemieckiej wizyty. Prezydent Andrzej Duda może zrobić to, na co nie zdobył się żaden z jego poprzedników. A co z całą pewnością spowodowałoby pomruk niezadowolenia w Berlinie, ale zarazem byłoby potwierdzeniem powrotu do równoprawnych relacji polsko-niemieckich. Spotkać się w Budziszynie z reprezentantami stustysięcznego, najmniejszego narodu słowiańskiego – Serbołużyczanami. Z tymi, którzy mówią zbliżonym do polskiego i czeskiego językiem, są w większości katolikami i potrzebują wsparcia z Warszawy, wobec postępującej administracyjnej germanizacji. Do ważnego  i oczekiwanego gestu względem naszych braci Serbołużyczan zachęcam Pana Prezydenta osobiście jako członek polsko-serbołużyckiego stowarzyszenia „Pro Lusatia”.

„WG”, sierpień 2015

0 wpisy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Prosimy o wpisanie ich poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *