Sondażownie lepsze i gorsze

W 1993 roku CBOS zaniżył wynik SLD o 6 pkt. proc. OBOP (obecny TNS) pomylił się w oszacowaniu wyniku Unii Demokratycznej o taką samą wartość. Cztery lata później PBS zaniżył rezultat AWS o 8 pkt. proc. Ale to nie rekord. Ten niechlubny należy do Pentora (obecny TNS), który prognozował wynik dla lewicy wyższy o 10 pkt. proc. w stosunku do wyborów.

Tych i innych kwiatków IV władzy, czyli największych firm sondażowych, w ostatnim ćwierćwieczu było całe mnóstwo. Problem w tym, że ten socjometryczny układ, zrzeszony w kartelu zwanym OFBOR, robił do połowy ubiegłej dekady wszystko, by te i inne kompromitujące wpadki, nie wspominając o lewoskrętnych ojcach-założycielach zdecydowanej większości sondażowni, nie ujrzały światła dziennego. Na straży stała przede wszystkim „Gazeta Wyborcza” certyfikująca w osobie red. Agnieszki Kublik, kto może a kto nie może wykonywać pomiary w III RP. I tak w gronie dopuszczonych do kreowania słupków znalazły się m.in wspomniane już na wstępie: CBOS, OBOP, czy Pentor. Obowiązywała  zasada – nie ważne czy sondaże są mniej lub bardziej precyzyjne, ważne kto je robi. A w zasadzie czy robię je „nasi. W praktyce oznaczało to, że przemilczanie, bądź sporadyczne obsikiwanie innych podmiotów, które w wolnej Polsce śmiały wejść na rynek zarezerwowany dla profesjonalistów, namaszczonych na salonach. Jakaż furia ogarnęła wspomnianą już wyżej specjalistkę od sondaży z Czerskiej, kiedy obok już działających na rynku, a wolnych od podległości względem OFBOR – Sondy i Estymatora, postanowiłem metodą „on street” zapytać Polaków o zdanie kilkanaście lat temu. Śmiałem nie mając ku temu podstaw pomagdalenkowych strażników pluralistyczno-wolnościowych przemian w naszym kraju. A w dodatku nie konsultując w Wyborczą kilka wyników pomiarów zacytowały niektóre media. Pomruki niezadowolenia z zaburzenia status quo wydobywać się zaczęły z ust dyżurnych komentatorów-socjologów, na czele z cenionym przeze mnie za konsekwencję w stronniczości prof. Radosławem Markowskim. On i jemu podobni, rzekomo niezależni, a w rzeczywistości związani układem biznesowo-koleżeńskim z tzw. renomowaną socjometrią, próbowali zaordynować porządek. I pewnie z ich pomocą, przy wsparciu wiodących mediów, powrót do starego, czyli sytych i zadowolonych z sondażowych bubli kumpli z CBOS, OBOP, czy Pentor, by się udał gdyby nie totalna wpadka z wyborami prezydenckimi 2005 roku. Wygrał je wszak w pomiarach tych lepszych, doświadczonych i dysponujących doskonałą infrastrukturą Donald Tusk. Wygrał i rządził z Belwederu do 2010 roku prawda?

Wtedy po raz pierwszy Centrum im. Adam Smitha, instytucja znana i szanowana, bynajmniej nie tylko przez „naszych pookrągłostołowych”, zdecydowała się na audyt sondaży z uwzględnieniem tych z wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku oraz parlamentarnych i prezydenckich w 2005 roku. No i okazało się, że w zestawieniu CAS zwyciężyła Polska Grupa Badawcza (połączenie Estymatora i mojej firmy). Ze strony dużych sondażowni obserwowaliśmy znane już z przeszłości przemilczanie, bądź kwestionowanie wyliczeń i samego sensu rankingu precyzji firm badawczych. O zaniechaniach IV RP w latach 2005-2007 w uporządkowaniu socjometrycznej stajni Augiasza nie będę się rozpisywał ujmując to jednym słowem – szkoda. Konsekwencją bowiem tego braku działania było odbudowanie się OFBOR-owskiego kartelu, którego często wątpliwej jakości produkty polityczne, dalej mogły liczyć na osłonę kontrwywiadowczą wiodącego nurtu medialnego. Tak było z Wyborczą ogłaszającą, że Bronisław Komorowski zwycięży już w pierwszej turze w 2010 roku? Czerska mogła, wolne jej. Przecież mają w nagłówku, że „nam nie jest wszystko jedno”. Tak na wszelki wypadek jednak, żeby było bezpiecznie na zaś, środowisko socjometryczne poddało się samoocenie w 2010 roku. Liczący ponad 70 stron raport napisany przez kolegów o kolegach, miał być początkiem delikatnej korekty w działaniach branży. Delikatnej, bo przecież „Polacy nic się nie stało”. No i pewnie wszystko hulałoby jak należy gdyby nie kolejna wtopa związana z Prezydentem naszej wolności, ukąszonym dotkliwie wbrew sondażom w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich.

To po ich zakończeniu na Uniwersytecie Jagiellońskim powstał pomysł by powrócić do audytowania sondażowego wsadu rodzimych badaczy. Pracownicy naukowi z Centrum Badań Ilościowych nad Polityką, tęgie ścisłe umysły, postanowili pochylić się nad precyzją pomiarów z wyborów prezydenckich 2015. Efektem ich pracy była konferencja naukowa, w której miałem zaszczyt uczestniczyć. Finałem zaś przyznanie przez Kapitułę I Edycji Konkursu o Puchar Pytii nagrody dla najlepszej firmy sondażowej. 24 listopada w gościnnym Krakowie, w jego sercu na Sławkowskiej, w pięknym budynku Polskiej Akademii Umiejętności, miała miejsce konferencja. O sondażach i prognozach przedwyborczych mówił prof. Mirosław Szreder z Uniwersytetu Gdańskiego, Jarosław Flis z UJ oraz Michał Zieliński z Instytutu Obywatelskiego. O modelu nadzoru sędziowskiego nad procesem wyborczym głos zabrał przewodniczący PKW sędzia Wojciech Hermieliński. Po tym miała miejsce dyskusja panelowa. Zwieńczeniem zaś było przyznanie wyróżnień przez Kapitułę II Edycji Konkursu o Puchar Pytii. Najprecyzyjniej sondaż przedwyborczy wykonała TNS wyprzedzając IBRiS, Estymator i ROBOP. Na uwagę zwraca fakt, że we wspomnianej pierwszej czwórce znalazła się tylko jedna firm zrzeszona w OFBOR (TNS). Słabo wypadły pozostałe sondażownie z tego kartelu – IPSOS, MillwardBrown, CBOS czy GFK Polonia. Zresztą, co było do przewidzenia, krakowska konferencja przez tzw. renomowaną socjometrię została zbojkotowana. Nikt z TNS nie pofatygował się po odbiór najwyższego trofeum. Może dlatego, że po powrocie do Warszawy zwycięzcy musieliby podzielić się z kolegami z branży wiedzą, że ich akcje nie stoją najlepiej. A w dodatku wyróżnienie w kategorii Sejm – Rozkład Mandatów otrzymał ten … Marcin Palade.

„WG”, 27 listopada 2015

Polityczna przeszłość od PZPR do NOP

Po ostatnich wyborach znacząco spadła sejmowa reprezentacja Platformy Obywatelskiej. Swój żywot zakończyła lewica z pod znaku Leszka Millera i Janusza Palikota, choć w kadencji 2015-2019 wciąż obecni będą byli członkowie nieboszczki PZPR. W niższej izbie parlamentu pojawiło się ponad dwustu posłów-debiutantów. Jakie korzenie polityczne mają „nowi” i „starzy” wybrańcy narodu?  Czytaj więcej

Sposób na antypolonizm władz Litwy

Straciliśmy grube miliardy złotych na chybionej i wyłącznie politycznej inwestycji w Możejki. Będziemy to spłacać jeszcze długie lata w cenach paliw płynnych na stacjach Orlenu. Odwlekaliśmy latami twarde upominanie się o prawa Polaków na Wileńszczyźnie. Taka była i jest polityka władz polskich, tych od lewicy do prawicy względem Wilna. Czytaj więcej

Blisko coraz bliżej

Jeszcze dwa miesiące temu liderzy centroprawicy musieli łasić się do debiutanta w polityce Pawła Kukiza. To on i jego drużyna mieli być wsparciem dla nowego rządu po październikowych wyborach. Tymczasem inicjatywa muzyka znajduje się nad przepaścią i nie wiadomo czy dotrwa do wyborów. Za to koalicja wokół PiS doszło do sondażowego poziomu, który za dwa miesiące dawałby jej bezwzględną większość. Czytaj więcej

Potrzebny gest w kierunku Serbołużyczan

Znamy już plan pierwszych wizyt zagranicznych Prezydenta Andrzeja Dudy. Na początek Estonia, a potem Berlin i spotkanie twarzą w twarz z europejską nadkanclerz Angelą Merkel.   Nim prezydencka agenda ujrzała światło dzienne zaroiło się w przestrzeni publicznej od rodzimych zwolenników giedroyciowej utopii, zwanej polityką jagiellońską. Dwoili się i troili, by narzucić Belwederowi, że tournee głowy państwa powinno zacząć się od „sojuszniczych” władz w Kijowie i Wilnie Czytaj więcej

Apokalipsa po Kukizie

W maju i czerwcu nieistniejący a notowany w sondażach, Ruch Kukiza walczył o drugie miejsce z Platformą Obywatelską. Przez chwilę zatrzęsły się filary okrągłostołowej stabilizacji. Postrzegana jako brzydkie kaczątko pomagdalenkowej demokracji centroprawica dostała to na co nie mogła liczyć w ostatnich latach i co było jednym z powodów kolejnych przegranych wyborów po 2007 roku. Czytaj więcej

Platforma wykończyła „Wyborczą”?

Jak wynika z danych przedstawionych przez Związek Kontroli Dystrybucji Prasy w ciągu dekady znacząco spadła sprzedaż wszystkich dzienników ogólnopolskich. Najbardziej straciła Wyborcza i Rzeczpospolita. W 2005 roku na pierwszym miejscu znajdował się wydawany przez Niemców „Fakt”. Sięgało po niego średnio 518 tysięcy czytelników. Czytaj więcej

Nieznane wyroki polskich wyborców

Prezydent Komorowski, po konsultacji z własnym zapleczem politycznym, podjął decyzję, że do urn pójdziemy 25 października. W świetle zarysowanej od maja tendencji w sondażach partyjnych, z wyraźną 9-12 pkt. przewagą koalicji wokół PiS nad PO, w interesie tej ostatniej jest długa i wyczerpująca dla wszystkich uczestników  kampania. Politycy PO mówią wprost, że potrzebują czasu, by dogonić centroprawicę. By jednak ten optymistyczny dla nich scenariusz się ziścił potrzebne są co najmniej trzy elementy. Czytaj więcej

Bez odwagi nie będzie podmiotowości

Grecki wiceminister finansów Mardas powiedział niedawno, że „Niemcy są winne Grecji blisko 279 mld euro w ramach reparacji za szkody wyrządzone przez III Rzeszę”. Nie pierwszy raz w ramach przeciągania liny między zadłużoną Helladą a wierzycielami, ze znaczącym udziałem banków niemieckich, powróciła kwestia odszkodowań z tytułu „nadaktywności poszukiwaczy przestrzeni życiowej” z lat 1938-1945. Czytaj więcej