Kresowa mozaika polityczna

Zróżnicowana struktura etniczna i religijna wschodnich województw II RP sprawiła, że wyniki pierwszych, na scalonym terytorium, wyborów sejmowych w 1922 roku zasadniczo różniły się od reszty kraju. Pas od granicy z Łotwą po huculską Czarnohorę, po za małymi wyspami polskości w Wilnie i Lwowie, zdominowany był przez mniejszości narodowe. Ukraińców było ok. czterech milionów, co przekładało się na ponad 70 proc. udział w populacji woj. stanisławowskiego, 65 proc. wołyńskiego, 45 proc. tarnopolskiego i 25 proc. lwowskiego. Ludność białoruska liczyła ok. jednego milion, licznie zamieszkując woj. poleskie (do 45 proc.), nowogródzkie (do 40 proc.) i wileńskie (do 25 proc.). Ponadto na wschodnie mieliśmy do czynienia ze zwartymi skupiskami Litwinów (ok. 80 tys., głównie w woj. wileńskim) oraz kolonie niemieckie (ok. 45 tys.) i czeskie (ok. 30 tys.) na Wołyniu. Z racji prawosławnej konfesji większości Białorusinów, unickiej i prawosławnej Ukraińców oraz protestanckiej Niemców i Czechów katolicyzm nie był też na wschodzie religią dominującą. Stąd ukształtowana w początkach II RP na wschód od terenów obecnej granicy wschodniej mapa wyborcza mocno różniła się zarówno co do aktywności, jak i preferencji wyborczych od reszty kraju. Do urn wyborczych zdecydowanie chętniej poszli w 1922 roku mieszkańcy Polski centralnej i zachodniej, co obrazuje mapa nr 1. A więc na terenach zdominowanych przez Polaków (ludność polskojęzyczną). Mowa tu o woj. pomorskim, poznańskim, łódzkim, kieleckim, czy warszawskim. W dwóch pierwszych zainteresowanie wyborami przejawiała też mniejszość niemiecka, przy jej większej pasywności na Śląsku. Z kolei w województwach usytowanych pośrodku obywatelski obowiązek spełniła też liczna mniejszość żydowska. Zgoła odmiennie zachowały się narody zamieszkujące północny i środkowy wschód (Litwini, Białorusini), których mobilizacja była niemal dwukrotnie niższa od wyrobionych politycznie polskich Wielkopolan, czy Pomorzan. Najrzadziej w sejmowej batalii uczestniczyli Ukraińcy z Galicji Wschodniej. Ale nie był to, jak w przypadku Białorusinów, problem z ich brakiem świadomości wagi elekcji, czy nie zawsze klarownego dookreślenia narodowościowego. A zastosowania się do bojkotu wyborów, do czego wezwali liderzy większości stronnictw ukraińskich. Ci z przedstawicieli mniejszości, którzy pofatygowali się do urn zagłosowali albo na swoich reprezentantów w ramach WBM, albo poparli listy lewicowe. Najwyższy odsetek głosów na Wyborczy Blok Mniejszości padł w woj. wołyńskim (80 proc.), gdzie w odróżnieniu od galicyjskich Ukraińców, niedawni poddani dynastii Romanowów nie zbojkotowali sejmowej elekcji. Lista WBM cieszyła się też dużą popularnością w woj. nowogródzkim, wileńskim i poleskim (od 25 proc. do 35 proc.). Spore grono sympatyków na kresach wschodnich przyciagnęło PSL „Wyzwolenie” i PPS (Polesie). Polskie głosy powędrowały przede wszystkim do ugrupowania kierowanego przez Stanisława Thugutta, a w mniejszym stopniu do PSL „Piast” (wileńskie i nowogrodzkie) i bloku chadecko-narodowego (Wilno i okolice). Dla ogólnopolskich zwycięzców wyborców z 1922 roku to właśnie Polska pólnocno-wschodnia okazała się prawdziwą piętą Achillesa. O słabości Narodowej Demokracji świadczy fakt, w woj. poleskim tzw. Chjena nie zdecydowała się nawet na wystawienie swojej listy wyborczej. Zgoła inaczej sytuacja kształtowała się w woj. lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim. WBM przyciągnął uwagę co piątego głosującego tylko w tym ostatnim. Śladowe poparcie wśród aktywnych polskich wyborców miało PSL „Wyzwolenie”. Nieco lepiej sytuacja przedstawiała się w przypadku PPS. Za to większość Polaków wskazywała na PSL „Piast” i Chrześcijański Związek Jedności Narodowej. Pasywność wyborcza galicyjskich Ukraińców sprawiła, że co drugi głos ze lwowskiego, i stanisławowskiego powędrował do partii centroprawicowych. Jeszcze korzystniej wyglądała sytuacja w woj. tarnopolskim, gdzie dwóch na trzech głosujących wybrała reprezentantów list niezwiązanych ani z lewicą, ani z mniejszościami narodowymi.

0 wpisy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Prosimy o wpisanie ich poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *