Polacy wybrali zmianę

W polityce do zwycięstwa nie wystarczy konsekwentna realizacja krok po kroku przyjętej strategii. Trzeba mieć też odrobinę szczęścia i liczyć na błędy konkurencji. Tak stało się 25 października. Zjednoczona Lewica nie przekroczyła progu wyborczego, co dało koalicji wokół PiS bezwzględną większość w Sejmie na następne cztery lata.

Wynik centroprawicy był gorszy w ujęciu procentowym niż to, co dostała lewica w 2001 oraz Platforma Obywatelska w 2007 i 2011 roku. Ale o wzięciu pełnej puli przez zwycięską formację, kierowaną przez Jarosława Kaczyńskiego zdecydowało kilka elementów. Po pierwsze dystans dzielący koalicję wokół PiS od drugiej PO. Wyniósł on niespełna 14 pkt. proc. i był nieco wyższy niż odległość zwycięskiej PO od PiS cztery i osiem lat temu. To przy obowiązującym systemie d’Hondta dało dodatkowy bonus w mandatach poselskich. Po drugie z listy komitetów z sejmową reprezentacją wypadła Zjednoczona Lewica. Ta, która przez mainstream wspierana była niemal do samego końca, jako ważny element, gwarantującej powyborcze status quo układanki antyPiS. Przy czym cios w plecy koalicji na czele z Barbarą Nowacką, Leszkiem Millerem i Januszem Palikotem wbiła skrajne lewicowa Partia Razem do spółki z warszawskim salonem. Lider Razem dobrze wypadł w telewizyjnej debacie, co doprowadziło do ekstazy wielu przedstawicieli wiodącego nurtu medialnego, z „Wyborczą” włącznie. Odkryli w maoisto-trockistach świeżość i nową jakość w polityce. Wzmocnienie Razem dało osłabienie Zjednoczonej Lewicy, a beneficjentem tego stała się … centroprawica. Po trzecie wreszcie korzystnie dla obozu zmian ułożyła się sytuacja przy pięcioprocentowym progu wyborczym. Tuż pod znalazła się Partia KORWiN, a niewiele nad Polskie Stronnictwo Ludowe. Gdyby ci pierwsi przekroczyli próg, a drudzy mieli wynik lepszy o 1 pkt. proc. o bezwzględnej większości, nawet przy wypadnięciu z gry lewicy, nie byłoby mowy. Szczęście sprzyja lepszym?

Mapa 1

Mapa 2

Zwycięska centroprawica zebrała 5,7 mln głosów. Lepszy wynik miał tylko Jarosław Kaczyński startujący w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2010 roku. W ujęciu geograficznym w ciągu czterech lat centroprawica dokonała ekspansji na tereny uchodzące za bastiony PO, a wcześniej z dużym odsetkiem wyborców o poglądach lewicowych (patrz  Mapa 1). Koalicja wokół PiS w 2011 roku musiała zadowolić się zwycięstwem raptem w pięciu województwach na wschodzie i południowym-wschodzie Polski. W 2015 roku obserwowaliśmy marsz centroprawicy na zachód, która odebrała Platformie centralną i południowo-zachodnia Polskę. Padły bastiony liberalnego centrum takie jak: Wielkopolska, lubuskie, czy Dolny Śląsk. Szala na korzyść PiS i Zjednoczonej Prawicy przechyliła się nawet w jej dotychczasowej „pięcie Achillesa” – województwie opolskim. Na prawo przesunął się ludny i mający duży wpływ na wynik ogólnopolski Śląsk. W tej sytuacji formacja Ewy Kopacz musiała zadowolić się zwycięstwem tylko w województwie pomorskim i zachodniopomorskim. Raptem w ośmiu na czterdzieści jeden okręgów sejmowych (patrz Mapa 2) więcej wskazań uzyskała Platforma. Oprócz pasa nadmorskiego (Gdańsk, Gdynia, Koszalin, Szczecin) była to jeszcze północna i środkowa Wielkopolska (Piła, Poznań), okręg wałbrzyski na południu i łódzki w centrum. Tym samym aż w trzydziestu trzech okręgach triumfowała centroprawica. Zaskoczeniem nie jest jej sukces na wschodzie i południowym-wschodzie Polski. Największą niespodzianką, która z całą pewnością najmocniej zabolała przegraną Platformę, było wzięcie przez koalicję wokół PiS Warszawy, Wrocławia, Katowic, czy Gliwic. Choć trzeba mieć świadomość, że w czterech wymienionych okręgach, a także kilku innych na zachodzie kraju, odebranie palmy pierwszeństwa formacji Ewy Kopacz możliwe było dlatego, że spora część byłych wyborców PO zasiliła Nowoczesną Ryszarda Petru. Jeśli zsumować wynik obu komitetów, odwołujących się do liberalnego centrum czy formacji systemowych i tych opowiadających się za zmianą (patrz mapa 3) korzystny dla centroprawicy obraz podziału wpływów na poziomie województw i okręgów zarysowany 25 października, nie wygląda już tak różowo.

Mapa 3

Centroprawica ma od maja w Belwederze Andrzeja Dudę. Będzie miała też oprócz większości w Sejmie (235 mandatów), także znaczną przewagę w Senacie. W wyborach do wyższej izby parlamentu, odbywających się w oparciu o ordynację większościową, kandydaci koalicji wokół PiS zdobyli sześćdziesiąt jeden foteli. Platforma będzie miała trzydzieści cztery, a jeden przypadnie PSL. Spośród czterech senatorów niezależnych – trzech będzie prawdopodobnie bliżej obozu władzy. Dotyczy to twórcy SKOK-ów Grzegorza Biereckiego oraz ex-parlamentarzystów PO, kojarzonych z prawym skrzydłem partii – Lidii Staroń i Jarosława Obremskiego. Czwarty Marek Borowski – do niedawna jeden z liderów lewicy postkomunistycznej, z całą pewnością przejdzie do głębokiej opozycji. Skalę senackiego sukcesu centroprawicy obrazuje Mapa 3. Ekspansja centroprawicy objęła przede wszystkim środek kraju. Choć na uwagę zasługują także zdobycze koalicji wokół PiS na Górnym i Dolnym Śląsku, w tym na Opolszczyźnie oraz wśród Kaszubów lądowych w województwie pomorskim.

Mapa 4

Koalicja wokół PiS wygrała we wszystkich kategoriach wiekowych. Dość powiedzieć, że na wykreowanego medialnie „obciachowego Kaczyńskiego i strasznego Macierewicza” zagłosowały osoby nie tylko w średnim i starszym wieku. Nie byłoby tak dobrego wyniku centroprawicy gdyby nie głosy ludzi młodych. To wśród nich obserwowany od kilku lat skręt na prawo – ku przerażeniu mainstreamu – nabrał przyspieszenia. W efekcie antysystem, rozumiany jako poparcie PiS, KUKIZ’15 i Partii Korwin był atrakcyjny dla dwóch z trzech głosujących w przedziale 18-29 lat. Oddająca władzę „europejska i pro-modernistyczna” Platforma musiała zadowolić się raptem 14 proc. wskazaniami wśród najmłodszych. Za „końcem demokracji”, przed którym przestrzegała Polskę i Polaków tuż przed ciszą wyborczą pewna gazeta z Czerskiej, opowiedzieli się głosujący niezależnie od wykształcenia. Koalicja wokół PiS wygrała z PO także wśród osób z wyższym wykształceniem, które nie zważając na apele Adama Michnika, Tomasza Lisa, czy Jacka Żakowskiego, postanowiły porzucić postęp dla ciemnogrodu. Centroprawica zmiażdżyła konkurencję na obszarach wiejskich i małomiasteczkowych. Dała też radę w średnich miastach, a także w wielkich aglomeracjach. W ujęciu historycznym koalicja wokół PiS, poza nielicznymi wyjątkami, wygrała zdecydowanie na obszarach dawnej Kongresówki i Galicji (patrz kolor granatowy na mapie 5), wbrew pojawiającym się opiniom dziennikarzy i publicystów o końcu, widocznych w minionym ćwierćwieczu, postzaborowych podziałów sympatii politycznych Polaków.

Mapa 5

Polacy zagłosowali za zmianą dając obozowi centroprawicy kredyt zaufania. Ale nie ma on charakteru długoterminowego. Przejmujący nad Polską pełną kontrolę obóz wokół PiS już za chwilę będzie musiał spłacać odsetki poprzez realizację przedwyborczych zapowiedzi. Jak robić to skutecznie? Patent na to jak nie tylko zdobyć, ale utrzymać władzę, wbrew interesom Berlina, Brukseli czy Waszyngtonu, ma Victor Orban. Po pięciu latach rządów jego partia ma 51 proc. w sondażach, a drugi z 23 proc. jest narodowy Jobbik, pozostawiając daleko w tyle obóz lewicowo-liberalny. Warto by z węgierskich doświadczeń skorzystała rodzima „trojka” Szydło-Duda-Kaczyński, bo zmieniać lub jak kto woli dekolonizować Polskę nie będzie łatwo.