Pośpiech, który uratował Merkel

Żywot pierwszej partii Angeli Merkel – Przełomu Demokratycznego – był bardzo krótki. Wkrótce środowisko polityczne przyszłej kanclerz weszło do CDU. O mały włos jej kariera w chadecji skończyła by się równie szybko jak zaczęła .

Po ogromnym sukcesie w głosowaniu do Izby Ludowej NRD główny architekt zjednoczenia Helmut Kohl z myślą o wyborach ogólnoniemieckich otworzył swoją partię na Ost-CDU. Wcześniej siostrzana formacja na czele której stał Lothar de Maiziere połączyła się z kanapowym Przełomem Demokratycznym, gdzie funkcję rzeczniczki ugrupowania sprawowała Angela Merkel. Nie wszyscy jej towarzysze zaakceptowali prawicowy zwrot. Stąd ta naukowiec-fizyk, a nowicjusz w polityce, znalazła się w wąskim gronie „nowych chadeków” mogących liczyć na biorące miejsce w przyszłej kadencji Bundestagu. Kolejny raz z pomocą przyszedł jej protektor, przyjaciel rodziny Kasnerów (panieńskie nazwisko Merkel) de Maziere. Mógł bardzo wiele jako wiceszef scalonej CDU. Zlecił więc swojemu podwładnemu Guntherowi Krausemu, szefowi struktur partyjnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, znalezienie okręgu dla Merkel. Wybór padł na Stralsund-Rugię-Grimmen. Tym okręgiem zainteresował się też między innymi, pochodzący z leżącego na zachodzie Palatynatu, człowiek chadeckiego aparatu Klaus Herrmann. Start poważnie rozważał też Hans-Gunter Zemke, bankowiec z dolnosaksońskiego Oldenburga. Skłóconym ze sobą mocno strukturom powiatowym CDU nie było łatwo wyłonić jednego kandydata. Z powodów proceduralnych odwołano zaplanowane na połowę września rozstrzygające głosowanie w Stralsundzie. Czas naglił.

Kolejne podejście zaplanowano na 27 września na Rugii. Do gry wkroczył wspomniany już Krause, prawa ręką de Maiziera. Szef struktur na Rugii Wagner nie był od początku entuzjastą protegowanej urzędującego premiera. Znacznie bliższy był mu Zemke. Dlatego kandydatką zainteresowano lidera CDU w Grimmen Molkentina. Ten bez namysłu zorganizował dwa autokary, łącznie prawie setkę ludzi, gotowych głosować na „naszą Ossi”, a przeciwko dwóm „zrzutkom Wessi”. Zebranie wyborcze prowadził Udo Timm, który tak jak Merkel trafił do chadeków z Przełomu Demokratycznego. W pierwszej turze bliski wyboru był Zemke, który zebrał 140 z 312 głosów, co stanowiło 46 proc. Merkel zajęła drugie miejsce uzyskując 96 głosów (32 proc.), a Hermann tylko 69 głosów. Nieoczekiwanie w tracie ogłaszania wyników salę opuściło 34 delegatów z Rugii, wyborców Zemkego, którzy zapewne uznali, że ewentualne rozstrzygnięcie w drugiej turze będzie tylko formalnością. Większość sympatyków Hermanna rozważała  bowiem poparcie w ponownym głosowaniu właśnie Zemkego. Przez godzinę nad początkującą w polityce Merkel zawisły czarne chmury. Część delegatów z Rugii zdążyła zapewne dotrzeć w rodzinne strony, podczas gdy zdyscyplinowana ekipa z Grimmen została do finału. Chwilę po północy okazało się, że Angela Merkel zgarnęła 131 głosów (48 proc.), a jej konkurent musiał uznać swoją porażkę. Tak oto, jak napisał biograf pani kanclerz Gerd Langguth „Zemke był pierwszą polityczną ofiarą Merkel”, a całość zdarzenia z późnej jesieni 1990 roku opisali dwaj znani dziennikarze w bestselleru „Pierwsze życie Angeli M.”

Czy o takim a nie innym wyniku głosowania zdecydowała wyłącznie absencja części delegatów z Rugii? Czy ich wcześniejszy odjazd był wynikiem rozpuszczanych przez ludzi Merkel pogłosek w trakcie liczenia głosów o wygranej Zemkego już w pierwszej turze? Czy wreszcie cała procedura głosowania była w pełni przejrzysta? Po niemal dwudziestu pięciu latach odpowiedź na te nasuwające się pytania wydaje się niemożliwa. Sam Hans-Gunter Zemke pogodził się z wynikiem, nie doszukując się manipulacji ze strony jego ówczesnej konkurencji w walce o fotel posła do Bundestagu. Być może jednak powinien. Bo zarówno Molkentin, Timm, jak i aktywna w agiracji na rzecz Merkel Andrea Koster, dawna działaczka satelickiej wobec komunistów partii chłopskiej DBD, zrobili niebawem błyskotliwą karierę polityczną. Molkentin był prawie przez dwie dekady landratem w powiecie Nordvopommern. Nieżyjący już Timm zasiadał w parlamencie krajowym w Schwerinie, a Koster jest od lat burmistrzem Rugii. Z Merkel, oprócz zależności partyjnej, pozostają na dobrej stopie koleżeńskiej. Bez nich awans Merkel w polityce ogólnoniemieckiej byłby pewnie niemożliwy, a co najwyżej odłożony w czasie. A kanclerzowanie pozostałoby tylko w sferze marzeń córki postępowego pastora NRD, aktywistki komunistycznego FDJ i doktor fizyki z Akademii Nauk w czasach Honeckera.

„PN”, styczeń 2015

0 wpisy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Prosimy o wpisanie ich poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *