Wybory rodem z II RP

W pełnej dramatów historii Polski ostatnich stu lat zawiera się między innymi wielość systemów społeczno-politycznych, w tym doświadczenia realnego socjalizmu, czy konsekwencje dwóch wojen światowych, prowadzące do ogromnych przemieszczeń ludności w porządku pojałtańskim. Pomimo tych wstrząsów, dokonanych na żywym organizmie społeczeństwa polskiego, wiele regionów kulturowych cechuje się ciągłością zachowań w zakresie uczestnictwa i sympatii politycznych. Innymi słowy w wielu miejscach wciąż da się zaobserwować to, co określić by można mianem „dziedziczenia preferencji wyborczych”.  Już rzut oka na aktywność wyborczą pierwszej, demokratycznej dekady II RP i jej porównanie z uczestnictwem w wyborach w III RP pokazuje, że ten wyróżnik obywatelskości przetrwał przede wszystkim wśród mieszkańców Wielkopolski, czy przedwojennej części polskiego Pomorza. Nie bez wpływu na obszarze dawnej Galicji pozostały z kolei swobody demokratyczne z okresu zaborów, czy rozwinięty za CK samorząd, które po PRL-owskim zastoju „odżyły” i stały się elementem mobilizującym do większego zainteresowania udziałem w głosowaniu Niewiele natomiast zmieniło się w skażonej autorytaryzmem carskim i jego konsekwencjami na mentalne uformowanie społeczności, w dawnej Kongresówce. Z wyjątkiem podlasko-mazowieckich wsi postszlacheckich i innych mniejszych obszarów zamieszkiwanych przed zwarte grupy o silnym poczuciu odrębności regionalnej (a ostatnio także mieszkańców wielkich miast), potomkowie poddanych carskiej Rosji wciąż wyróżniają się „in minus” uczestnictwem w wyborach. Podobna poziom pasywności dotyczy Ziem Odzyskanych, ale tu podstawową przyczyną jest słabość więzi, integracyjna pustynia, będące w dużej mierze konsekwencją ruchów migracyjnych po 1945 roku.

A jak jest z preferencjami? W wielu regionach, które nie zmieniły swojej przynależności państwowej po 1918 roku, zachowana jest ciągłość politycznych wyborów. Po pierwsze dotyczy to części kaszubskiej dawnego województwa pomorskiego, północnego Mazowsza i zachodniego Podlasia oraz współczesnej środkowo-wschodniej Małopolski i Podkarpacia. Zarówno w II, jak i III RP mieszkańcy wymienionych obszarów skłaniają się częściej ku kandydatom i partiom centroprawicowym (patrz mapa 1). W głosowaniach z lat 20-tych, w dawnej Galicji ponadprzeciętne notowania były udziałem PSL „Piast”, a na pozostałych terenach Narodowej Demokracji. Po 1945 roku obszary te charakteryzowały się wyższą niż w innych częściach Polski kontestacją ustrojową. To tu był choćby najniższy odsetek członków partii komunistycznej, przy jednoczesnym najwyższym, jak na warunki PRL-owskiego autorytaryzmu, „bojkocie” farsy wyborczej. W 1989 roku bardzo wyraźnie zwyciężyli tu kandydaci KO „Solidarność”, rok i sześć lat później Lech Wałęsa. Wysoki odsetek wskazań dotyczył też AWS w 1997 roku, a w ostatnich latach Prawa i Sprawiedliwości.

Skłonności do silnego wsparcia opcji lewicowej możemy z kolei obserwować na terenach, które już w okresie międzywojennym skłaniały się ku PPS, PSL „Wyzwolenie”, czy KPP. Tu trzeba wskazań po pierwsze na wschodnie Podlasie, z prawosławnymi Białorusinami, Łódź i tzw. „Czerwone Zagłębie”. Dość wspomnieć, że w 1928 roku listy komunistyczne zdobyły we wspomnianej Łodzi 19 proc., a w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, czy Będzinie od 33 do 41 proc. Po 1989 roku ponadprzeciętne wyniki notuje tu lewica postkomunistyczna, a także kandydaci i formacje sytuujące się na lewo od centrum. W 1990 roku dobrze radził sobie w wyborach prezydenckich Włodzimierz Cimoszewicz. A w kolejnych dwóch elekcjach głowy państwa Aleksander Kwaśniewski. Pomimo kryzysu SLD w połowie minionej dekady, wciąż w Hajnówce, czy Zawierciu dużo chętnych wskazywało na tę formację. W samym „Czerwonym Zagłębiu” bardzo dobrze wypadła w 2011 roku, kreująca się na socliberalną, ale usytuowana na lewicy światopoglądowej, partia Janusza Palikota. Na pozostałych obszarach dawnej Kongresówki obserwujemy stałość preferencji (równowaga na osi lewica-prawica) w jej części zachodniej oraz nieco większe w stosunku do II RP przesunięcie ku centroprawicy na wschód od Wisły. Z pozostałych obszarów wchodzących do 1939 roku w skład państwa polskiego podążanie ku centrolewicy widoczne jest na Kujawach, przy wciąż bardziej skłonnych do popierania centroprawicy w III RP mieszkańców ziemi dobrzyńskiej. Z kolei wielkopolskie umiarkowanie, legalizm i propaństwowość, które w okresie międzywojennym przekładały się na duże sympatie dla centroprawicy (Narodowej Demokracji i bardziej socjalnej Narodowej Partii Robotniczej), po 1989 roku przyniosły większe „scentrowanie” preferencji mieszkańców tego regionu. Wielkopolanie od ćwierć wieku swoją przyszłość wiązali bardziej z ugrupowaniami i kandydatami usytuowanymi na lewo od piłsudczykowskiej prawicy. Dlatego większego sukcesu w 1995 roku (poza Poznaniem) nie odniósł tu Lech Wałęsa. Umysłami Wielkopolan nie zawładnął Marian Krzaklewski i jego AWS, a dodatkowo drzwi zamknięte są wciąż dla „patriotyczno-niepodległościowego” PIS.

Pewną ograniczoność w dziedziczeniu preferencji da się też zauważyć na Ziemiach Odzyskanych. Choć były one i są obszarem zwiększonej skłonności do popierania opcji lewicowo-liberalnej, to kierunki migracji po 1945 roku, jeszcze do niedawna, rzutowały na sympatie polityczne od Szczecina po Wałbrzych. Pewnym ułatwieniem do obserwacji i analiz oraz nasuwających się z tym związanych wniosków był fakt, że powojenna „wędrówka ludu” odbyła się w oparciu o tzw. równoleżnikową, bądź południkową prawidłowość. Innymi słowy obszar Warmii i Mazur „przypadł” przede wszystkim mieszkańcom północnego Mazowsza, lubelskiego i białostockiego. Z ziem kresowych z ich części północno-wschodniej (wileńskie, nowogrodzkie, poleskie) Pomorze Środkowe i Zachodnie zasiedlili oprócz tych ostatnich także Wielkopolanie i mieszkańcy dawnego województwa pomorskiego. Na południowy zachód trafili z kolei przesiedleńcy z krakowskiego, kieleckiego, łódzkiego, południowej Wielkopolski oraz największa liczebnie ze wszystkich przewidzianych w latach 1945-1959 repatriantów grupa głównie z dawnych województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Po 1989 roku, pomimo pozostawania we wspólnym dziedzictwie Ziem Odzyskanych, utrzymywała się różnica w sympatiach między mieszkańcami północno-zachodniej i południowo-zachodniej Polski. Ci pierwsi najmniej chętnie poparli kandydatów Solidarności w czerwcu 1989 roku. Słabszy wynik zanotował tu Lech Wałęsa. Zdecydowanie wygrał w 1995 i 2000 roku Aleksander Kwaśniewski. Ponad przeciętny wynik osiągała lewica postkomunistyczna, a także Samoobrona. Słabo wypada PIS i jego kandydaci w wyborach prezydenckich. Przed II wojną światową regiony pochodzenia wielu mieszkańców zachodniego i środkowego Pomorza charakteryzowały się wyraźnym przechyłem ku lewicy. W województwie wileńskim, poleskim i nowogrodzkim w wyborach w 1922 roku  otrzymała ona łącznie 38 proc. głosujących, a centroprawica tylko 24 proc. Dysproporcja na korzyść lewicy zwiększyła się jeszcze bardziej w wyborach w 1928 roku.

Z kolei na Dolnym Śląsku, czy zachodniej Opolszczyźnie, prawie co drugi mieszkaniec wciąż ma – w świetle dostępnych danych – więzi rodzinne oraz emocjonalne z Podolem, Pokuciem, czy ziemią lwowską. W latach 20-tych XX wieku, spośród ugrupowań polskich na tych terenach wyraźnie przeważała opcja centroprawicowa. W 1922 roku  na PSL „Piast”, endecję i chadecję padło nieco ponad 50 proc. głosów, podczas gdy lewica musiała zadowolić się wynikiem ponad  trzykrotnie niższym. W 1989 roku w południowo-zachodniej Polsce poparcie dla „drużyny Lecha” zamknęło się powyżej średniej. W wyborach prezydenckich rok później chętnie głosowano na kandydatów Solidarności – Lecha Wałęsę i Tadeusza Mazowieckiego. Ten pierwszy odbył wyrównany pojedynek w 1995 roku z Aleksandrem Kwaśniewskim. Dwa lata później nieźle wypadła AWS. A mniej niż na północnym-zachodzie zwolenników miał, ubiegający się o reelekcję w 2000 roku, Aleksander Kwaśniewski. W 2005 roku w rywalizacji o najwyższy urząd w państwie siły Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego były wyrównane. Ale między innymi dzięki głosom z dawnego województwa legnickiego i wrocławskiego, to kandydat PiS został wybrany na prezydenta (patrz mapa 2). Także dwa lata później repatrianci i ich potomkowie głosowali nieco inaczej od ich kresowych pobratymców, zamieszkujących Zachodnie Pomorze (patrz mapa 3). W wyniku trwającej do 1959 roku repatriacji Polacy z Kresów nie zapomnieli zabrać w walizkach swoich sympatii politycznych z II RP. Przenoszone z pokolenia na pokolenie, ujawniły się one w czerwcu 1989 roku i miały wpływ na geografię wyborczą dwóch dekad III RP.

„Do Rzeczy”, listopad 2013

0 wpisy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Prosimy o wpisanie ich poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *